Oficjalna Strona "Paulus" Komorowski - Strona główna 
Wersje Językowe
Radość z hodowli może popsuć każdemu akwaryście pojawienie się problemów zdrowotnych rybostanu. Ryby zaczynają chorować nagle, a problemem z uzyskaniem porady wcale nie jest mały. Trudności należy upatrywać w dostępie do właściwej literatury lub braku specjalistycznej konsultacji. Tymczasem wiele źle zdiagnozowanych i leczonych chorób może prowadzić do śmierci ryb i zagrożenia całego rybostanu.


Przyczyny zachorowań

Ryby nie chorują bez powodu. W dobrze utrzymanych i wzorowo pielęgnowanych akwariach, w których hodowane są właściwie dobrane gatunki, do powstania chorób dochodzi rzadko. Najczęstsze zachorowania są wynikiem działania dwóch czynników:


Patogeniczne czynniki chorobotwórcze

Ich obecność w zbiornikach jest ciągła. Nie ma się wpływu na ich istnienie, ponieważ są one niewidoczne; do akwariów trafiają z nowymi egzemplarzami ryb lub roślinami. Stają się one groźne dopiero w chwili, gdy dochodzi do osłabnięcia witalności ryb przez czynniki zewnętrzne. Osłabienie organizmu ryby i pojawienie się choroby mogą powodować różnorakie wpływy. W pierwszej kolejności należy wymienić niewłaściwe parametry wody (temperatura, twardość, wartość pH), pogorszenie jakości wody, nieodpowiedni lub zły jakościowo pokarm, zbyt dużą liczebność rybostanu oraz naturalne stany stresowe. Można założyć, że te patogeniczne czynniki chorobotwórcze są rozprzestrzenione przede wszystkim w zbiornikach sprzedawców, choćby z uwagi na zbyt dużą liczebność i rotację oferowanych do sprzedaży ryb. Najbardziej znanym przykładem jest tuberkuloza rybia, rozprzestrzeniona w większości akwariów.

zamknij

Infekcja przez nowe zarybienie

Największe niebezpieczeństwo stanowią infekcje, które dostały się do zbiorników wskutek powiększenia liczebności ryb. Nawet, jeśli w chwili zakupu nie stwierdza się istnienia na interesujących nabywcę rybach pasożytów, to i tak nie można ich wykluczyć. Stąd konieczność zastosowania najważniejszego środka zapobiegawczego, jakim jest kwarantanna. Każdy rozsądny hodowca powinien posiadać dla celów przeprowadzania kwarantanny nowego rybostanu oddzielny zbiornik. Powinien on być jak najbardziej spartańsko wyposażony i pozbawiony zwyczajowego podłoża, by możliwa była optymalna obserwacja ryb. Z powodzeniem wystarczy umiejscowienie w takim zbiorniku nielicznych tylko przedmiotów, spełniających rolę kryjówek, jak niewielkich kawałków drewna i małych kamieni. Dzięki takiemu nieznacznemu wyposażeniu można również kontrolować, czy podawany pokarm jest odpowiedni, czyli tolerowany przez ryby. Należy przy tym przestrzegać właściwego filtrowania wody, jej dopuszczalnych wartości chemicznych i temperatury.

zamknij



Najczęstsze choroby

Chociaż zbrojniki są z uwagi na swoje pancerze raczej odporne na zachorowania, nie znaczy to jednak, że nie poddają się one infekcjom w ogóle. Wiele rodzajów chorób, które dla innych gatunków ryb są bardzo groźne, w przypadku Loricariidae nie odgrywają żadnej znaczącej roli. I odwrotnie. Infekcje, które występują w rodzaju Loricariidae, nie są groźne dla innych gatunków. Istnieje jednak pewna grupa infekcji pasożytniczych, które dotyczą Loricariidae zarówno w ich środowisku naturalnym, jak też w warunkach hodowlanych. Inne choroby, wprawdzie możliwe, ale najczęściej jednak nietypowe dla zbrojnikowatych, jak choćby ospa rybia lub camallanus (pasożyt jelitowy ryb z grupy nematoda (nicienie), występują u nich niezwykle rzadko. Do zachorowań tych dochodzi najczęściej w wyniku połączenia hodowli zbrojników z innymi, zainfekowanymi gatunkami. Infekcje mogą się rozprzestrzeniać w środowisku akwariowym znacznie szybciej niż w warunkach naturalnych, oczywiście z uwagi na małą objętość wody i jej ograniczoną przepływowość. Stąd, to, co w środowisku naturalnym staje się dla ryby zwykłą uciążliwością, niestanowiącą zagrożenia jej życia, w akwarium może szybko oznaczać pojawienie się choroby śmiertelnej. Przeciętny hodowca nie będzie miał jednak prawdopodobnie okazji spotkać się kiedykolwiek z opisanymi tutaj jednostkami chorobowymi, jako że dzięki obserwacji i kwarantannie ryb, prowadzonych na poziomie sprzedawców / dystrybutorów, starannie dba się o warunki zdrowotne i właściwe leczenie, jeśli jakakolwiek jednostka chorobowa zostanie zdiagnozowana. Istnieją jednak i takie miejsca (sprzedaży), gdzie kwestią kwarantanny nikt się nie zajmuje i gdzie nie jest ona właściwie prowadzona. Ryby sprzedawane są zaraz po ich dostawie z kraju macierzystego z informacją, że kwarantanna została przeprowadzona, a przeciwwskazania dla hodowli nie istnieją. Posiadając takie zapewnienie, dalsi handlowcy, nabywający ryby do swoich sklepów, wprowadzają nieświadomie do obiegu gatunki chore, przyczyniając się tym samym do rozprzestrzenienia infekcji.


Bruzdnica słodkowodna

Jedną z najczęściej występujących infekcji chorobowych u zbrojników jest bruzdnica słodkowodna. W zależności od gatunku ryb, choroba ta jest inaczej rozumiana. W przypadku ryb słodkowodnych, np. różnych form bojowników, infekcja ta jest zauważalna na ciele ryb bardzo trudno, a oznaką jej istnienia jest pojawienie się białego, bardzo małego punktu. W przypadku zbrojników zainfekowanie bruzdnicą jest znacznie bardziej widoczne i większe. Niektórzy twierdzą, że te nieporuszające się pasożyty mają wielkość 0,05 do 0,1 mm i nie są widoczne gołym okiem, inni zaś uważają, że bruzdnica do liczne, widoczne, jasne punkciki o wielkości do 1 mm. Naukowcy nie są również zgodni co do nazwy. Dla jednych jest to bruzdnica słodkowodna, dla innych po prostu bruzdnica rybia. Faktem jest jednak, że tego rodzaju infekcje występują i wcale nie należą one do rzadkich. Bruzdnica to pasożytniczo żyjące jednokomórkowe algi, których odżywianie następuje przez fotosyntezę w chloroplastach. W jaki sposób i czym dodatkowo odżywiają się te pasożyty u swoich nosicieli, jest na razie materią mało zbadaną. Zainfekowane ryby wykazują z początku pojedyncze, żółtawe punkty na swoim ciele. W przypadku silniejszej infekcji pasożyty rozmieszczone są tak bardzo gęsto, że na skórze ryby widoczna jest jedynie żółto- szara powłoka. Potrafią one również wnikać przez otwór gębowy do wnętrza organizmu i tam się osadzać. Uważnemu hodowcy nie umknie niezwyczajne zachowanie jego zainfekowanych przez bruzdnicę ryb. Będąc z natury gatunkiem płochliwym, teraz stają się nazbyt ufne, przebywają najczęściej w okolicy filtra lub na szybie tuż pod powierzchnią wody. Zachowują się przy tym letargicznie, ściskają płetwy lub ciągle nimi poruszają. W celu zwalczenia infekcji bruzdnicy zalecane są w literaturze liczne środki, które jednak niezbyt jednoznacznie polecane są w przypadku zachorowań zbrojników. Takie preparaty, jak siarczan miedzi czy uwodniona sól amonowa są bardzo toksyczne. Zastosowanie siarczanu miedzi w głównym zbiorniku nie pozwala na jego jakiekolwiek działanie, ponieważ miedź ma tę cechę, że szybko osadza się na związkach organicznych, tzw. chelatorach i poza tym powoduje powstanie nierozpuszczalnego węglanu miedzi. Stąd siarczan miedzi powinien być stosowany wyłącznie w zbiornikach odseparowanych, kwarantannowych, bez filtrowania i jakiegokolwiek podłoża. Wśród akwarystów znane jest powszechnie stanowisko, że w przypadku zachorowań zbrojnikowatych warto przeprowadzić terapię cieplną. Pasożyty gorzej znoszą bowiem wyższą temperaturę niż ryby. Jednak nie wolno zapominać o tym, że podwyższenie temperatury o kilka stopni może być śmiertelne również dla ryb. W związku z powyższym, istnieje potrzeba, bardzo starannej obserwacji i sukcesywnie przeprowadzonej kwarantanny. Należy pamiętać, że metoda ta nie może być stosowana u wszystkich Loricariidae. Szczególnie niepolecana jest ona w przypadku gatunku Chaetostoma. Wg Untergasser'a terapia cieplna dla zwalczenia bruzdnicy powinna być przeprowadzona w temperaturze od 33 do 34 ºC przez okres od 24 do 36 godzin. Przy tym temperatura nie może być podwyższana zbyt szybko; ryby muszą mieć czas na dostosowanie się do nowych warunków. Z obserwacji akwarystów wynika, że infekcja ustępuje zazwyczaj po upływie ok. dwóch dni. W celu wyeliminowania możliwego nawrotu infekcji, niektórzy akwaryści zalecają przedłużenie terapii o jeden dzień. Jako że tak wysoka temperatura powoduje obniżenie poziomu tlenu, należy zapewnić dobre filtrowanie oraz przeprowadzić terapię w wodzie, która jest relatywnie świeża. W przeciwnym razie zaleca się częściową wymianę wody na świeżą lub przeprowadzenie czyszczenia filtra. Zaleca się również zastosowanie pompy membranowej z kamieniem napowietrzającym. Zachowanie tych warunków powinno pozwolić na całkowite zwalczenie infekcji, o ile stopień jej posunięcia nie był zbyt daleki.

zamknij



Infekcje bakteryjne

W przypadku infekcji bakteryjnych mamy do czynienia z patogenicznymi bakteriami, które dodatkowo utrudniają wczesne rozpoznanie choroby, jako że są niewidoczne, a ich rozmnażanie następuje niezwykle szybko. Z uwagi na te cechy dość często dochodzi do śmierci zainfekowanych osobników, a cały proces leczenia wymaga od hodowcy szczególnej troski i uwagi. Hodowca jest konfrontowany najczęściej dopiero z efektami infekcji bakteryjnej, które stają się widoczne na ciele ryby. Problem jest fakt, że nawet rozpoznanie przez hodowcę pojawienia się infekcji bakteryjnej nie jest w stanie zapobiec jej szybkiemu rozprzestrzenieniu, jako że bardzo trudno jest stwierdzić, jaki rodzaj bakterii jest akurat czynnikiem chorobotwórczym i dlatego trudno lub w ogóle niemożliwym jest właściwe dobranie środków leczniczych. Trudność ta wynika z faktu, że ani handlowcy ani hodowcy nie są specjalistami w dziedzinie bakteriologii i nie posiadają laboratoriów, w których mogliby na bieżąco i właściwie bez zwłoki sprawdzać rodzaj powstałej infekcji i odpowiednio dobierać sposób terapeutycznego postępowania. Korzystanie z laboratoriów zewnętrznych, nierzadko odległych od miejsca prowadzenia hodowli, nie przynosi zazwyczaj wymiernych korzyści i nie chroni zainfekowanych ryb przed śmiercią, jako że weryfikacja infekcji trwa dłużej niż sama infekcja i na wdrożenie właściwego leczenia antybiotykowego nie ma już zazwyczaj szans. Stąd próby leczenia antybakteryjnego, które są podejmowane przez hodowców, polegające z reguły na stosowaniu antybiotyków na zasadzie prób i błędów, co najczęściej kończy się jednak niepowodzeniem. W przypadku infekcji bakteryjnych u zbrojników nie mamy raczej do czynienia ze szczepami bakterii, które pojawiły się w naszych zbiornikach wraz z zakupem ryb, czyli z tzw. importu. Infekcje bakteryjne dotyczą zbrojników najczęściej z powodu ich osłabienia i stresu, spowodowanego transportem i zmianą środowiska życia oraz z ich powodu zbyt dużej liczebności; stąd założenie, że bakterie te pochodzą z własnych akwariów i wraz z pojawieniem się nowych, podatnych na zakażenie ryb, infekują je, a proces chorobowy przebiega agresywnie i kończy się raczej niepomyślnie. Typowymi pasożytami są drobnoustroje, które często występują u gatunków zbrojników żyjących na piaszczystym dnie, np. Hemiodontichthys acipenserinus. Również zranienia, których Loricariidae doznają w wyniku kontaktu z innymi rybami lub agresji z ich strony, prowadzą szybko do powstania infekcji i śmierci zainfekowanych osobników. Infekcje bakteryjne mogą uzewnętrzniać się na wielorakie sposoby. Często są to zaczerwienienia lub nabrzmiałe okolice brzuszne. W przypadku optymalnie pielęgnowanych ryb do tego rodzaju infekcji będzie dochodzić jednak niezwykle rzadko.


Gloetrichia - Sinice

Na początku XXI. wieku pojawiła się u zbrojnikowatych nowa jednostka chorobowa, która wcześniej nigdy nie była diagnozowana. Dotyczy ona ryb nowo importowanych i dlatego przeprowadzenie kwarantanny leży w gestii importera, choć - zważywszy na podobne doświadczenia w przeszłości - możliwe jest przeniesienie tej choroby do zbiorników hodowców, z powodu nieodpowiedzialnego postępowania handlowców. Zainfekowane ryby posiadają na ciele nalot podobny do waty, która jednak nie wykazuje zwłóknienia, typowego dla form filcowatych. Początkowo ryby zachowują się zwyczajnie. Wraz z rozprzestrzenianiem się nalotu na całe ciało ryby stają się coraz bardziej słabe i w końcu umierają. Podczas jednego z pierwszych badań, prowadzonych nad tą jednostką chorobową, stwierdzono, że za chorobotwórczy nalot odpowiedzialne są sinice z gatunku Heteropolaria, zwane również Epistylis. Heteropolaria to rzęskowe, podłużne pierwotniaki, które tworzą rozgałęzione kolonie. Dla sinic ryby są jednak tylko substratem. Heteropolaria odżywiają się wolno pływającymi w akwarium bakteriami i innymi mikroorganizmami. W miejscu, w którym przyczepiają się na stałe, wydzielają enzym odpowiedzialny za powstanie nalotu. W przypadku, gdy pasożyt zostanie usunięty z ciała, np. przez otarcie, wówczas w miejscu oderwania, czyli powstałej rany, łatwo dochodzi do patogenicznej, bakteryjnej i grzybiczej infekcji. Do masowego rozmnożenia tych organizmów dochodzi najczęściej w wodzie eutroficznej, czyli w warunkach znacznego wysycenia środowiska substancjami organicznymi. Za taki stan odpowiedzialne są prawdopodobnie nieodpowiednie wartości wody w zbiornikach hodowlanych w krajach macierzystych. Również jakość europejskiej wody, w której poziom drobnoustrojów jest wielokrotnie wyższy niż w warunkach naturalnych dla zbrojnikowatych, sprawia, że organizmy te dobrze rozmnażają się w akwariach. Nieznaczna infekcja sinicami nie stanowi dla ryby większego niebezpieczeństwa. W warunkach optymalnych i przy nieco wyższej temperaturze, której pierwotniaki nie tolerują, dochodzi do względnie szybkiego wyleczenia chorych osobników, bez zastosowywania jakichś nadzwyczajnych środków leczniczych. W przypadku znacznego zainfekowania sinicami i tym samym osłabienia ryb należy przedsięwziąć bardziej radykalne środki zaradcze. Terapia cieplna, ta sama, którą zaleca się w przypadku infekcji bruzdnicą, redukuje poziom infekcji sinicami tak znacznie, że gołym okiem nie można stwierdzić jakichkolwiek oznak choroby. Możliwe są jednak nawroty choroby. Dlatego zaleca się ingerencję chemiczną. Dobre rezultaty otrzymuje się dzięki zastosowaniu MG, czyli zielonego malachitu, zawierającego substancję czynną tiarylmethan. Dawkowanie i długość terapii należy stosować wg załączonej informacji producenta.

zamknij

Wesz rybia - Splewka

Skorupiaki z rodziny Brachuria nazywane są najczęściej wszą rybią, mimo że tylko nieliczne z nich faktycznie żerują na rybach. Chodzi tu o skorupiaki w formie pancerzyków o wielkości do 12 mm, posiadających dużą, okrągłą część ciała przedniego i małą, podłużną część ciała tylnego. W Ameryce Południowej występują dwa gatunki tego pasożyta: Dolops i Argulus. Argulus obejmuje dalej ok. 50 rodzajów i jest najczęściej rozpowszechniony. Rozróżnia się go poprzez przyssawki i sztyleciki. Przedstawicielom gatunku Dolops brak sztylecików; posiadają za to wyrostki chwytne. Te dość duże pasożyty posiadają najczęściej maskujące ubarwienie i dlatego trudno jest je zlokalizować na ciele ryby. Żyją w miejscach zakrytych, najchętniej o słabym opancerzeniu. Nie są w stanie przeniknąć twardych płytek kostnych, dlatego preferują takie miejsca, jak nasada płetw, nieosłonięte części spodnie, okolice oczu. Zainfekowane ryby są zazwyczaj bardzo płochliwe i przejawiają niezwyczajne zachowanie. Gatunek Dolops występuje rzadziej niż Argulus. Pasożyty te przyssawają się do ciała żywiciela i wprowadzają swoje sztyleciki do jego ciała. Tą drogą podawane są trujące substancje powodujące lizę krwinek, które w przypadku małych ryb mogą powodować ich śnięcie; ryby większe wykazują objawy zakażenia w postaci znacznego osłabienia. Tą samą drogą pobierane są od żywiciela płyny tkankowe i krew. W okolicy ugryzienia dochodzi do zapalenia i odbarwienia skóry. Tutaj też może dojść do wtórnego zakażenia bakteriami i grzybami, których osłabiony żywiciel nie będzie mógł już właściwie zwalczyć. Farmakologiczne leczenie wszy rybiej jest trudne i często niebezpieczne. W przypadku zbrojników absolutnie nie należy stosować zalecanego w literaturze środka Masoten; jest on dla tych ryb bardzo toksyczny. Pojedyncze wszy można usunąć pensetą. Należy jednak zabieg tego mechanicznego usuwania pasożytów powtórzyć, by móc się upewnić o jego skuteczności. Niektórzy zalecają przeprowadzenie krótkich kąpieli w wodzie z dodatkiem soli kuchennej, oczywiście w oddzielnym zbiorniku i przy stosunku 10 do 15 g soli / 1 l wody przez okres 20 minut. Po takim zabiegu należy przenieść ryby do zbiornika do kwarantanny. Możliwe jest również przeprowadzenie kąpieli w wodzie z dodatkiem nadmanganianu potasu, przy stosunku 10 mg nadmanganianu potasu / 1 l wody przez okres 10 do 30 minut lub 2 do 4 mg / 1 l przez okres 1 h. Kąpiel taka pozwala nawet na obumarcie wszy. Należy jednak cały proces bardzo uważnie obserwować i zaprzestać jego kontynuacji w chwili, gdy ryby będą wykazywać jakiekolwiek oznaki zatrucia.

zamknij

Izopody pasożytnicze

W literaturze akwarystycznej bardzo rzadko wymienia się nazwę izopody. Przy tym dla Loricariidae stanowią te pasożyty znaczne i niezauważane niebezpieczeństwo. Zakażenie przez tego pasożyta jest tak bardzo znaczne, że w połączeniu z osłabieniem ryb, związanym z ich transportem, zmianą warunków naturalnych oraz wartości wody, prowadzi ono właściwie wyłącznie do ich śnięcia. Zdarza się również, że mimo kwarantanny przedostają się one niezauważenie do zbiorników hodowlanych, gdzie następuje ich rozwój. Najczęściej trudno jest hodowcy określić przyczynę osłabienia i śmierci ryb. Wynika to z faktu, że izopody są trudne do zlokalizowania, a śmierć wyniszczenie organizmu ryb następuje w okresie wielu tygodni, a nawet miesięcy, stąd niewidoczne są znaczące symptomy jakiegokolwiek zakażenia. Większość z pasożytniczych izopodów, a więc z prawie 450 gatunków, to organizmy morskie. W przypadku zbrojników mamy prawie wyłącznie do czynienia z zakażeniem przez przedstawicieli z rodziny Cymothoidae, czyli osobniki protandrycznie hermafrodytyczne, które w trakcie swojego rozwoju przechodzą najpierw fazę męską, a następnie żeńską. Wyróżnić można dwie formy: pasożyty zewnętrzne i pasożyty wewnętrzne. Izopody żyjące zewnętrznie można znacznie łatwiej zlokalizować. W zależności od przynależności gatunkowej i rodzajowej pasożytują one na różnych częściach ciała żywiciela, np. w okolicy płetw brzusznych lub otworów gębowych ryb. Zazwyczaj lokalizuje się przedstawicieli obydwu płci na jednej rybie. Mniejszy osobnik męski znajduje się na znacznie większym osobniku żeńskim, przez co zachodzi niebezpieczeństwo rozmnożenia tych pasożytów w akwarium. Przy stwierdzeniu istnienia tych pasożytów należy usunąć je przy pomocy pensety. Postępowanie farmakologiczne nie jest konieczne. Znacznie częściej dochodzi do zakażenia izopodami wewnętrznymi, który jest znacznie trudniejszy do zdiagnozowania, ponieważ pasożyt prawie całkowicie zamknięty jest w ciele żywiciela. Najczęściej spotyka się w części brzusznej przedstawicieli gatunku Artystone. Tylko przez bardzo mały, okrągły otwór, służący do wymiany tlenowej, można zaobserwować kończyny pasożyta. Otwór ten znajduje się w większości zakażonych ryb w tym samym miejscu. Prawdopodobnie z powodu łatwości dostępu i typu miejsca, w którym uszkodzona tkanka nie jest w stanie przynieść rybie zbyt znacznego uszczerbku zdrowia. Ryba czyli żywiciel musi bowiem tak długo żyć, by przebywający w jego środku pasożyt mógł się rozwinąć i był gotowy do rozmnażania. Otwór ten leży prawie zawsze w pobliżu nasady płetw. Podczas gdy osobniki żeńskie żyją w środku ciała żywiciela, osobniki męskie pływają wolno w akwarium i odżywiają się pokarmem zewnętrznym. Po pewnym czasie wyszukują sobie żywiciela, wnikają w jego ciało i przeistaczają się w osobnika żeńskiego, który żywiciela już nigdy nie opuści i którego jedynym zadaniem jest rozmnażanie się. Nie zaleca się leczenia farmakologicznego, ponieważ spowodowałoby ono śmierć ryb. Niektórzy hodowcy wprowadzają do otworu pensetę i lekko ją naciskając zabijają pasożyta, po czym przy pomocy dwóch ostrych penset rozdrabniają ciało tego pasożyta i kawałek po kawałku wyciągają na zewnątrz. W taki właśnie sposób usunięto - wg relacji jednego z hodowców - pasożyta o długości 15 mm. Nawet przy tak znacznych rozmiarach otwór w ciele zbrojnika zamknął się samoczynnie po krótkim czasie, a ryba żyła jeszcze kilka lat po tym zabiegu.

zamknij

Metacerkaria

Metacerkaria należą do pasożytów ryb, słabo widocznych, które jako pasażerowie na gapę importowane są na swoim żywicielu z obszarów Ameryki Południowej. Są to larwy robaków, występujące najczęściej pod skórą spodniej strony zbrojników w postaci czarnych, żółtawych lub różowych pęcherzyków. Pęcherzyki lub inaczej wypukłości te mogą mieć wielkość kilku milimetrów i w zależności od rodzaju pasożyta są różnie uformowane. Jedna ryba posiada jednocześnie kilka larw. Nie jest to jednak powód do paniki. Dopóki liczba larw nie jest nazbyt znaczna, dopóty nie są one zagrożeniem dla ryby. Wg Bauera (1991) pasożyty te należą do grupy Digenea (Trematoda - Trematody), którą stanowi ponad 7000 rodzajów robaków. Posiadają one bardzo ciekawy cykl rozwoju, a ryby są dla nich tylko drugim żywicielem pośrednim. Larwy (Cerkarie) żyją na początku w ślimakach, po czym po pewnym czasie opuszczają je i płyną, poruszając bardzo aktywnie ogonkiem, w kierunku ryb. Wnikają do nich, a tuż po wniknięciu odrzucają ogon, ponieważ nie jest on potrzebny w dalszej fazie rozwoju, czyli do przemiany w Metacerkaria. Przy wnikaniu w ciało ryby mogą ranić ich skórę, tkankę mięśniową oraz organy wewnętrzne. Stąd często zaczerwienione miejsca na ciele ryby, będące oznaką krwawienia wewnętrznego. Ryby są przy tym niespokojne, ocierają się o podłoże, różnorakie przedmioty i ciężko oddychają. O ile nie dojdzie do znacznego uszkodzenia ciała, ryba przechodzi ten okres w miarę stabilnie i odzyskuje witalność w chwili, gdy larwy osadzą się w jej ciele na dobre, tworząc pancerze ochronne, tzw. kapsuły. W tej kapsularnej fazie larwy oczekują chwili, gdy ich żywiciel pośredni - czyli ryba - zostanie zjedzony przez ptaka, który jest żywicielem ostatecznym. Ponieważ jednak występujące w naszych akwariach Metacerkaria nie mają możliwości dostać się do żywiciela ostatecznego, pozostają w półfazie swego rozwoju, a ich rozmnożenie oraz rozprzestrzenienie nie jest możliwe. Infekcja Metacerkariami nie wygląda wprawdzie ładnie, ale najczęściej nie jest śmiertelna. Rzadko tylko dochodzi do ślepoty i śmierci ryb. W żadnym wypadku nie należy stosować środków farmakologicznych z przeznaczeniem do zwalczania Metacerkarii. Obumarła larwa nie mogłaby bowiem zostać przez rybę wydalona, co doprowadziłoby do zatrucia jej organizmu białkiem martwego pasożyta. Ryby radzą sobie z istnieniem tych pasożytów na tyle dobrze, że nie powinno podejmować się żadnej z nimi walki. Z uwagi na możliwość występowania Trematod, zapobiegawczo należy jednak starć się nie wkładać do akwariów tych ślimaków, które zostały wybrane z sadzawek, jezior i innych wodnych źródeł.

zamknij




źródło: Datz-Sonderheft, Harnischwelse 2, Gelsenkirchen 2002
Od dnia 15-04-2010 odsłon strony:   

o mnie
oferta
galeria
współpraca
wystawy
forum
kontakt
Copyright © "Paulus" Komorowski 2010
Wszystkie prawa zastrzeżone. Bez zgody autora żadna część tej publikacji internetowej nie może być reprodukowana. Zgodę taką można uzyskać kontaktując się z autorem drogą elektroniczną na adres podany w zakładce KONTAKT.